wtorek, 31 sierpnia 2021

Mój Wielki Rok - sierpień 2021

 



30 sierpień

Po nocnej podróży w deszczu i z przerwami na odpoczynek dotarłem na stawy w Siemieniu. Dzięki Darkowi Piechocie byłem mądrzejszy o to jak na nie się najlepiej dostać. Biegusa płaskodziobego namierzyłem bez większych problemów, gorzej z udokumentowaniem spotkania. Spuszczony staw miał dość sporą powierzchnię. Wszystkie siewkowe były rozproszone a mój "cel" żerował sobie akurat po przeciwnej stronie stawu. Dotarłem więc na przeciwległą groblę, gubiąc po drodze osłonę na obiektyw. Straty muszą być. Gdy tam dotarłem okazało się, że biegus płaskodzioby zmienił lokalizację na ... łachę przy brzegu, na którym stałem kilkanaście minut temu. Wracam więc z nadzieją, że ptaszor nie będzie "bawił się ze mną w kotka i myszkę". Wytrzymał, dzięki czemu mogłem zrobić dokumentacyjne zdjęcia. Tak więc skompletowałem tym samym całą listę niekomisowych siewkusów 😊. 

Biegus płaskodzioby Limicola falcinellus
Biegus płaskodzioby Limicola falcinellus
Biegus płaskodzioby Limicola falcinellus a za nim biegus malutki Calidris minuta
Biegus płaskodzioby Limicola falcinellus, po prawej biegus malutki Calidris minuta
Biegus płaskodzioby Limicola falcinellus 
Biegus płaskodzioby Limicola falcinellus 
Biegus płaskodzioby Limicola falcinellus 
Biegus płaskodzioby Limicola falcinellus 


29 sierpień

Ciąg dalszy pogoni za biegusami. Niestety, stawy w Okołowicach, na które tak liczyłem i które miały mi dostarczyć w Wielkim Roku komplet niekomisowych (co najmniej) siewkusów zalane po brzegi. Brakuje mi jeszcze biegusa małego i biegusa płaskodziobego. Wiem gdzie są. Tylko jechać no i jeszcze je znaleźć 😉.
Biegus mały siedzi od kilku dni na zbiorniku w Zesławicach. Miejsce kultowe dla lokalnych ptasiarzy. Mam okazję być tu po raz pierwszy. Krzysiek Czajowski przekazuje konkretne informacje jak się najlepiej po tym terenie poruszać. Na łachach trochę siewek przesiaduje. Są brodźce śniade, sieweczki rzeczne, piskliwiec, biegus zmienny no i ten, najważniejszy dla mnie, biegus mały. Co prawda jest duże zachmurzenie, zanosi się na deszcz, światło kiepskie ale nie są to jakieś odległości kosmiczne więc coś tam dało się udokumentować.  Raportowana stąd kropiatka, która dobrze pokazuje się obserwatorom, dla mnie nie była łaskawa. Przez noc przemieszczam się ponownie na Lubelszczyznę. Tym razem na stawy w Siemieniu. Powinien czekać tam na mnie biegus płaskodzioby. Noc deszczowa więc ptaków do migracji nie będzie zachęcać.

Biegus mały Calidris temminckii
Biegus mały Calidris temminckii
Biegus mały Calidris temminckii (z prawej) wraz z biegusem zmiennym Calidris alpina
Biegus mały Calidris temminckii (z prawej) wraz z biegusem zmiennym Calidris alpina
Brodźce śniade Tringa erythropus

28 sierpień

Wraz z Kasią poszukiwaliśmy morneli w rejonie Kłobucka i Częstochowy na ich corocznych miejscówkach jednak bez sukcesu. Przelot morneli nie jest jakoś w tym roku zbytnio spektakularny jak to drzewiej bywało. Może jeszcze za wcześnie ? Ale nie ma co czekać, czas ucieka. Ruszam ku Dzikim Polom. Wczoraj Michał Polakowski wraz z ekipą miał w rejonie wsi Żurawce stadko 8 ptaków, które wydeptali w tyralierze na ogromnym polu. Dzisiaj wcześnie rano stanąłem więc przed owym polem. Sam. Od razu przyszła mi na myśl piosenka z "Przygód Pana Michała". "W stepie szerokim, którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz...". No cóż w tyralierę się nie ustawię 😉. Obrałem więc póki co wariant powolnego przejścia wzdłuż drogi. A nóż.... Po kilkuset metrach dostrzegam małą terenówkę jadącą w moim kierunku. Okazało się, że to Darek Piechota i Sławek Ligęza wybrali się tutaj w tym samym celu co ja. W takim składzie to już tyralierę da się zrobić 😋. Idziemy więc przez pole co jakiś czas skanując lunetami teren. Kiedy już wydawało się, że pierwsze przejście będzie bezowocne Darek odnajduje sprzed sobą stadko 8 morneli, które zrywają się i przelatują kilkadziesiąt metrów po czym ponownie zapadają na polu. Niestety ptaki są pod słońce. Staramy się obejść je tak aby były w lepszym oświetleniu. Wydaje nam się też, że słyszymy jeszcze z okolic miejsca, z którego się zerwały dodatkowo co najmniej jeszcze jednego odzywającego się mornela, czyli prawdopodobnie jest ich więcej. Dokumentacja zrobiona, gatunek zaliczony. 

Mornelowe pola pod Żurawcami. "W stepie szerokim ..."
Zabytkowy polny krzyż (może kiedyś był tu kurhan ?)
Mornele Charadrius morinellus - z lewej ptak dorosły
Mornel Charadrius morinellus - ptak dorosły
Mornel Charadrius morinellus - tegoroczny, młody
Mornele zaliczone czas wracać do aut 😊

Próbujemy odnaleźć jeszcze te kolejne mornele ale bez sukcesu. Darek ze Sławkiem udają się na objazd Dzikich Pól, a ja na osadniki w Wincentowie niedaleko Krasnegostawu. Jest szansa na kolejny gatunek na liście Mojego Wielkiego Roku - płatkonoga szydłodziobego. Do osadników docieram bez większych problemów dzięki wskazówkom Mirka Nowickiego. Płatkonogi szydłodziobe w liczbie 4 pływają dość blisko choć to pojęcie bardzo względne biorąc pod uwagę okoliczności terenowe. Zanim jednak wyciągnąłem aparat, coś w typie "jastrzębiowym" mignęło mi między krzewami, podrywając wszystko co siedziało na błotku w górę. Płatkonogi też. Po chwili zapanował spokój, ptaki ponownie usiadły. Płatkonogi niestety daleko a na dodatek jeden gdzieś przepadł. Z innych ciekawostek - 6 szczudłaków. Tylu jeszcze w Polsce w jednym miejscu nie widziałem 😊. Sam osadnik ma potencjał - sporo ptaków różnej maści i na błocie i na wodzie. Po lepsze zdjęcia płatkonogów trzeba będzie jechać nad morze 😉

Jeden z osadników koło Wincentowa. Dużo ptaków
1...2...3... płatkonogi szydłodziobe Phalaropus lobatus. Ten na dole to perkozek Tachybaptus ruficollis
Płatkonogi szydłodziobe Phalaropus lobatus
Płatkonogi szydłodziobe Phalaropus lobatus
Płatkonogi szydłodziobe Phalaropus lobatus spłoszone przez kormorana Phalacrocorax carbo
Jeden z 6 szczudłaków Himantopus himantopus

25 sierpień

Wydrzyk długosterny !!! Wczoraj na Mietkowie, dzisiaj w Budzie Stalowskiej znaleziony przez Dawida Sikorę. Ten sam ? Rozważania w tym momencie są mało istotne. Jakikolwiek wydrzyk na śródlądziu jest zawsze atrakcyjny a długosterny szczególnie 😊. Nie wiem tylko, który to jest ten Staw "Cyrankowy" gdzie ów wydrzyk sobie siedzi. Znalazca wydrzyka podpowiada mi: "To ten gdzie w 2012 roku była warzęcha". He, he, he, dobre 😂. W każdym razie wbijam "pinezkę" według lokalizacji z ornitho i jadę. Po 4 godzinach wjeżdżam na znana mi już drogę przy stawach gdzie obserwowałem w tym roku podgorzałki. Dojeżdżam do szlabanów przy groblach. Dalej nie ma szans na mój samochód. Dziury wypełnione wodą nie wyglądają zachęcająco. No może dla fanów 4x4. Dalej pieszo. W końcu docieram do "pinezki" akurat w momencie, kiedy chłopaki z Podkarpackiej Grupy OTOP prowadzą dyskusję nad przynależnością gatunkową obserwowanego wydrzyka. Trzeba zaznaczyć, że wydrzyki, szczególnie młode, a ten do tych się zaliczał, to trudna grupa ptaków do identyfikacji. Obserwowany osobnik okazał się być jednak WYDRZYKIEM OSTROSTERNYM a nie "długosterem" co niewątpliwie było przykrą niespodzianką dla tych co przybyli specjalnie zaliczyć wydrzyka długosternego. Dla mnie to akurat "ganc egal" bo na liście Wielkiego Roku nie mam dotychczas żadnego a poza tym do widziałem w PL już wszystkie. No i dowiedziałem się wreszcie, który to ten staw "Cyrankowy" jest. Młody wydrzyk ostrosterny co rusz upatrywał sobie "ofiarę" w postaci śmieszki i ruszał do ataku aby nękając spowodować "zwrot" złowionej rybki. No i mu się to udawało, nie zawsze co prawda, ale głodnym nie był. W ataku bywało, że zbliżał się do grobli gdzie staliśmy na naprawdę niewielką odległość co dla posiadaczy lepszego sprzętu foto, a ja się do nich niestety nie zaliczam, było nie lada gratką. Godne odnotowania, oprócz "pasożyta" były jeszcze 2 dorosłe mewy żółtonogie.

Młody wydrzyk ostrosterny Stercorarius parasiticus
Młody wydrzyk ostrosterny Stercorarius parasiticus
Młody wydrzyk ostrosterny Stercorarius parasiticus
Młody wydrzyk ostrosterny Stercorarius parasiticus
Młody wydrzyk ostrosterny Stercorarius parasiticus
Młody wydrzyk ostrosterny Stercorarius parasiticus
Młody wydrzyk ostrosterny Stercorarius parasiticus

Wszyscy zastanawialiśmy się jak mogło dojść do pomyłki w oznaczeniu. Dawid to przecież dobry terenowiec. W końcu okazało się jednak, że do pomyłki ... NIE DOSZŁO. Dawid rzeczywiście obserwował i sfotografował do południa WYDRZYKA DŁUGOSTERNEGO !!! Prawdopodobnie z nim zabrał się też w głąb lądu i wydrzyk ostrosterny. Długosterny odleciał a ostrosterny pozostał😋. Niesamowite !

20-22 sierpień

Czas nieubłaganie leci do przodu. Ptaki też nie próżnują. Trwa już na dobre okres migracji. Zaczynają pojawiać się już coraz liczniej północne siewki. W poszukiwaniu nowych gatunków do mojej rocznej listy, które idzie niestety coraz ciężej, ponownie zawitałem w ujście Wisły. I z całą pewnością to nie będzie ostatni raz. W piątek dotarłem na Mierzeję Wiślaną w godzinach południowych. Na plażach oczywiście tłumy bo i aura łaskawa. Stegna, Jantar, Kąty Rybackie, Krynica Morska... Siewkusy może i zatrzymują się na tych plażach ale pewnie wcześnie rano. Postanowiłem jechać na plaże w rejon "Pirata". I to był dobry wybór. Duża przestrzeń wolnej od ludzi plaży zaowocował napotkaniem większości z obecnie pojawiających się na wybrzeżu gatunków. Listę Wielkiego Roku powiększyłem o piaskowca

Piaskowce Calidris alba - Pirat/Piaski 20.08.21

Sieweczki obrożne Charadrius hiaticula - Pirat/Piaski 20.08.21

Piaskowce Calidris alba w locie - Pirat/Piaski 20.08.2021
Piaskowiec Calidris alba (ten z prawej) - Pirat/Piaski 20.08.21
Biegus krzywodzioby Calidris ferruginea - Pirat/Piaski 20.08.21
"Oflagowany" szlamnik Limosa lapponica Pirat/Piaski 20.08.21
Siewnica Pluvialis squatarola - Pirat/Piaski 20.08.21
Młody kamusznik Arenaria interpres - Pirat/Piaski 20.08.21
Ostrygojady Haematopus ostralegus - Pirat/Piaski 20.08.21
Kulik mniejszy Numenius phaeopus - Pirat/Piaski 20.08.21

Na wieży "Drapolicza" dyżur "rachmistrza" miał Samuel Sosnowski, więc postanowiłem poczekać na plaży do 15, co by z przyjacielem się spotkać 😊. W międzyczasie dochodzi PGL o sępie płowym gdzieś na polach koło Tczewa wypatrzonym przez Tomka Błaszczyka z ... pociągu. Ruszamy więc na poszukiwania. Niestety przechodzi spory deszcz i pewnie sępa pogoniło. Nasze poszukiwania okazały się więc bezowocne. No cóż jutro ciąg dalszy "plażingu" 😉. Tym razem już w Mikoszewie przy "Mewiej Łasze"

Niebo nad zatoką zaczyna jaśnieć. Stoję sobie na parkingu przy "90-tce". Jem śniadanko, a tu co jakiś czas mijają mnie pośpiesznie podążające ku plaży sylwetki. Każdy z plecakiem. "Ki diabeł" - myślę sobie. "Czyżby ptasiarze ? Coś się pojawiło rzadkiego a ja nie wiem ?" Jeszcze łyk kawy i podążam w tym kierunku także ja. No i sprawa się wyjaśnia. Przy niewielkich wypłyceniach dostrzegam leżące sylwetki. To fotograficy czatujący na jakąś "zdobycz". Ptaków niewiele, wszystko siedzi na odległej łasze. Skład gatunkowy, póki co, bez zmian. Chciałem zaliczyć biegusa płaskodziobego, który był raportowany z tego miejsca. Niestety nie odnajduję go. Postanawiam więc zabawić się w fotografa dzikiej przyrody 😋. Kładę się na brzegu za niewielkim wyrzuconym przez fale konarem i czekam. Niedługo. Efekty mojego polowania poniżej. Mnie się podoba 😀

Dorosły biegus zmienny Calidris alpina - 21.08.21 Mikoszewo/"Mewia Łacha"

Dorosły biegus zmienny Calidris alpina - 21.08.21 Mikoszewo/"Mewia Łacha"

Dorosły biegus zmienny Calidris alpina - 21.08.21 Mikoszewo/"Mewia Łacha"
Dorosły biegus zmienny Calidris alpina - 21.08.21 Mikoszewo/"Mewia Łacha"
Biegus rdzawy Calidris canutus - 21.08.21 Mikoszewo/"Mewia Łacha"
Biegus rdzawy Calidris canutus - 21.08.21 Mikoszewo/"Mewia Łacha"
Biegus rdzawy Calidris canutus - 21.08.21 Mikoszewo/"Mewia Łacha"
Biegus rdzawy Calidris canutus - 21.08.21 Mikoszewo/"Mewia Łacha"
Biegus rdzawy Calidris canutus - 21.08.21 Mikoszewo/"Mewia Łacha"

08 sierpień

Dotychczas z czaplą purpurową nie miałem łatwo. Bardzo późno odhaczyłem ją na krajowej liście i w zasadzie po tej obserwacji ze Spytkowic nie widziałem jej w kraju więcej. Z drugiej strony też zbytnio jej nie szukałem. No ale Wielki Rok wymusił na mnie aktywność w tym kierunku 😉. Pierwszą próbę podjąłem w towarzystwie Kasi na stawach w Sarnowie koło Zgierza w ostatnią sobotę. Czapla była tu widziana kilka dni temu. Kompleks stawów bardzo duży, bardzo przychylnie nastawiony do ptasiarzy właściciel. Z "purpurką" jednak nam się nie udało. Kolejne podejście do gatunku zaplanowałem wykonać na stawach w Budzie Stalowskiej w poniedziałek. Logistycznie dzięki Tymkowi Mazurkiewiczowi sprawę miałem już dopiętą 😊. Niedzielę od rana spędziliśmy z Kasią na obserwacjach pod Raciborzem. Pogoda nie była, przynajmniej do południa, zbyt zachęcająca. Niestety nie doczekaliśmy się "życiowych" drapoli 😕. W drodze powrotnej oddałem "kółko" w ręce Kasi a sam zacząłem przegląd ornitho. Czaple purpurowe w kilku miejscach na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie były dzisiaj raportowane więc nie powinno być jutro problemów. Ale... była też "purpurka" dzisiaj  na stawach koło Malca wykryta przez Mariusza Lizonia i Ewę Paprzycką. Nie znam ani miejsca ani obserwatorów (tych drugich być może jedynie nie kojarzę z nazwisk 😉). Nawigacja pokazuje mniej więcej do stawów pięćdziesiąt parę kilometrów. Jedziemy. Uruchamiam całą procedurę wywiadowczą. Dzwonię do Jacka Betlei. Niestety kontaktu do obserwatorów nie ma, ale podpowiada, że czapla mogła być albo na stawie "Pniokowy" albo "Zieleńszczak". Kolejny telefon. Tym razem do Krystiana Jainty. Krystian to zna wszystkich 😀. Dostaję telefon do Ewy, ale to Ona dzwoni do mnie bo Krystian już temat Jej przedstawił. Ewa nie zna za dobrze maleckich stawów ale w końcu dogadujemy się, gdzie czaplę purpurową widzieli. Do stawów zostało nam 5 minut. Parkujemy przy ul. Partyzantów 2 (miejsce wskazane przez Jacka) i idziemy groblą obchodząc stawy od zachodu. Niestety czapli purpurowej nie znajdujemy ale inne czaple są. Ewa wspominała, że obserwowali ją w towarzystwie innych czapli jak spłoszone przesiadywały na drzewach  porastających groblę "Pniokowego". Obchodzimy cały kompleks dookoła. Niestety bez sukcesu. Kasia proponuje abyśmy jeszcze raz podeszli groblą do stawu "Pniokowy". I jak tu nie wierzyć kobiecej intuicji 😁. Młoda czapla purpurowa spłoszona wylatuje z zalanych traw porastających dno stawu "Pniokowy" i ląduje na dębie rosnącym na grobli. Widać musiała w tych trawach cały czas. Poprzednio przeszliśmy szybko koło tego miejsca więc nas "przeczekała". Teraz nie wytrzymała bo przystanęliśmy w tym miejscu na chwilę. Poniedziałek spędzę więc nie na Podkarpaciu a w domu nadrabiając zaległości papierowe 😉

Wypłoszona z traw młoda czapla purpurowa Ardea purpurea ląduje na dębie
Młoda czapla purpurowa Ardea purpurea - nr 301 na liście w Moim Wielkim Roku
Młoda czapla purpurowa Ardea purpurea


03 sierpień 

Wiadomo, że w sierpniu już na dobre zaczynają migrować siewki. Z każdym dniem pojawiają się nowi przybysze z północnej i wschodniej tundry. Dla ptasiarzy to wielka okazja aby trachnąć coś extra 😉. Miałem w planie oczywiście wypad nad Bałtyk gdzieś tak koło połowy sierpnia. Nawet wstępnie gadałem o wspólnym wypadzie z Jackiem Betleją. Jednak ptasi świat jest nieprzewidywalny. I to jest w nim piękne 😀. Sierpień bowiem zaczął się od mocnego uderzenia. Justyna Ciemińska wypatrzyła wczoraj w ujściu Wisły od strony Mikoszewa 6-tego dla Polski północnoamerykańskiego brodźca plamistego, noszącego jeszcze w dużej części upierzenia elementy szaty godowej, łącznie z czarnymi plamkami (prawie jak uzewnętrznione objawy wietrznej ospy 😉). Koło 5 rano zajechałem pod szlaban na przedłużeniu Bursztynowej w Mikoszewie. Teraz odcinek przez las do plaży i ten cholerny kilometr po piasku do "kierownicy". Po  200 metrach dostrzegam przed sobą charakterystyczną sylwetkę "Dzika". "Dopadam" Go na plaży. Widać, że obaj mamy poważne braki kondycyjne ale uśmiech na twarzach sprawia, że dajemy jakoś radę. Po drodze mijamy biegusa krzywodziobego mój nr 296 na liście rocznej. Tak w ogóle to po cichu liczę, że dobiję dzisiaj do 300 💪. W końcu docieramy do betonki. Jest już tu dość tłoczno, około 20 osób. A "Amerykanin"? Owszem był przed chwilą, ale poleciał na drugą stronę 😟. Czyżby kolejne spektakularne spóźnienie ? Tylko nie to. A kysz czarne myśli. Przy nogach pałętają się biegusy zmienne. Płochliwość zerowa. W dalszej perspektywie biegus malutki i rdzawy (nr 297). Nad łachą co jakiś czas podrywają się tysiące brzegówek. Jak szarańcza 😉. W końcu się doczekaliśmy. Brodziec plamisty wraca na "kierownicę". Nawet podchodzi dość blisko nas. Na betonce jest wąsko więc ciężko jest znaleźć wolną przestrzeń aby włożyć w nią obiektyw. Trzeba jednak powiedzieć, że między zgromadzonymi panuje powszechna współpraca i to na dodatek bez zbytniej ekspresji słownej. Wszystkim się udaje udokumentować spotkanie z naszym dzisiejszym celebrytą. Powoli na betonce zaczyna się robić luźno, choć co jakiś czas docierają pojedynczo nowi obserwatorzy. Zostaję jeszcze chwilę. Trzeba trochę pogadać przecież ze znajomymi. 

Brodziec plamisty Actitis macularia - po raz 6 w Polsce
Brodziec plamisty Actitis macularia
Brodziec plamisty Actitis macularia
Brodziec plamisty Actitis macularia
Brodziec plamisty Actitis macularia
Biegus zmienny Calidris alpina
Kuliki mniejsze Numenius phaeopus w locie
Kulik mniejszy Numenius phaeopus
Kulik mniejszy Numenius phaeopus

Brodziec plamisty znowu znika by pojawić się po pół godzinie ponownie. Ja też wracam plażą poszukać kolejnych "nowych" gatunków. Na "Mewiej Łasze" kilkanaście biegusów rdzawych, nad wodą od rana co chwila przelatują kuliki mniejsze w grupach po kilka - kilkanaście osobników.  Przy plaży dostrzegam żerującą dorosłą samicę szlamnika, a na obmywanym morską wodą brzegu Mewiej Łachy kamuszniki. To właśnie kamusznik został nr 300 na liście Mojego Wielkiego Roku 😛 . W końcu stało się to co powinno stać się już miesiąc temu.

Szlamnik Limosa lapponica - samica

Siewek jeszcze mi kilku brakuje, niebawem zaczną pojawiać się wydrzyki, rybitwy popielate ... A to oznacza, że pewnie niebawem będę znowu, ocierając co chwila pot z czoła, dreptał wzdłuż bałtyckich plaż 🌅. 

piątek, 30 lipca 2021

Mój Wielki Rok - lipiec 2021



29 lipiec

Człowiek moich gabarytów raczej w samochodzie nie ma szans się wyspać. "Połamany" ruszam więc do przodu wraz z pierwszymi oznakami budzącego się dnia. Krajobraz niby rolniczy ale jakiś dziwny. No tak wjechałem do tytońlandii. Chyba pierwszy raz mam okazję oglądać pola kwitnącego tytoniu. Moją uwagę przykuwają dziwne metalowe konstrukcje na kołach stojące wśród tytoniowych pól. Postanawiam temat zgłębić później a teraz pędzę do Olchowca nad Tanwią by zająć stanowisko obserwacyjne na potencjalnej trasie przelotów gadożera, który ma fruwać po żarełko dla przychówku właśnie w dolinę Tanwi. Tkwię przy moście dobre 3 godziny. Na gadożera w tym czasie się nie doczekałem. W ogóle z drapolami krucho. Jadę więc do Zamchu. Zasiadam na ambonie i czekam. Jestem teoretycznie bliżej gniazda. Wszyscy w tym roku zaliczali gadożera właśnie z tego miejsca. Ja też tu byłem tej wiosny. Czy go widziałem ? Hmm. Jeżeli już no na tyle słabo, że muszę tu tkwić w dniu dzisiejszym. Czyli do poprawki. Zbliża się południe. Z lasu wylatuje orlik krzykliwy. Są i trzmielojady

Kwitnący tytoń
Otwarte przestrzenie między Olchowcem a Zamchem. Tutaj spodziewałem się spotkać gadożera
Orlik krzykliwy Aquila pomarina

Gadożera jednak brak. To nie jest dobra informacja. Tu nie tylko chodzi o moją listę gatunkową ale nie jest wykluczone, że mogło dojść do straty lęgu. Stąd gadożery nie pojawiają się. Kręcę się jeszcze po okolicy. Może gdzieś na nie natrafię. Póki co mam okazję przyjrzeć się obskubywaniu z liści sadzonek tytoniu z owej tajemniczej dla mnie metalowej konstrukcji. Rozmawiam z sympatycznym właścicielem uprawy, który stoi na "piętrze" powoli sunącej do przodu maszyny (rwaczki) i odbiera dostarczane z dołu taśmą liście, które układa w specjalnych metalowych ramkach. Początkowo myślałem, że ta konstrukcja to rodzaj kombajnu, ale okazało się, że na "parterze" siedzi w gąszczu tytoniowych sadzonek trójka "dobrze ukrytych" pracowników, którzy obrywają ręcznie tytoniowe liście. Tytoń z tego pola trafi m.in. do krajów arabskich, jako wkład do "sziszy". Ciekawość ma została więc zaspokojona. Wracam do ptasiarstwa. 

Lubelszczyzna tytoniem stoi. Okolice Olchowca
Wreszcie wyjaśniło się do czego służą napotkane w polach tytoniu metalowe konstrukcje. To rwaczki.
Oberwane, przez siedzących na "parterze" maszyny ludzi, tytoniowe liście trafiają za pomocą taśm na "piętro" gdzie układane są w specjalnych metalowych ramkach...
...a następnie nabijane na metalowy "grzebień". Tak przygotowane ramki trafiają na ciągnik, który odstawi je do suszarni
Ramki z gotowymi do suszenia liśćmi tytoniu czekają 

Ponieważ z gadożerem w tych okolicach nie wyszło postanowiłem pojechać na jedno z kultowych dla ptasiarzy miejsc Lubelszczyzny - "Krowie Bagno". Nigdy tam nie byłem a dodatkowo jest szansa na zaliczenie błotniaka stepowego, drugorocznego samca, który kręci się po tamtejszych łąkach od wiosny. Postanowiłem jeszcze zasięgnąć języka co  u Darka Piechoty, co i gdzie na tym terenie. I tu niespodzianka informacyjna. Darek stwierdził, że jest szansa również i na gadożera. Mocno zmotywowany tą informacją na "Krowie Bagno" trafiam pod wieczór. Siedzący na asfalcie przed Krychowem samiec błotniaka łąkowego jest zapowiedzią mam nadzieję udanego następnego dnia. Póki co dopasowuje się w wolną przestrzeń we wnętrzu mojej skody. Doświadczenie już mam. Sen przychodzi szybko. 

"Krowie Bagno" - droga do Krychowa. Samiec błotniaka łąkowego Circus pygargus o zachodzie słońca.

28 lipiec

Wyruszam na Lubelszczyznę. Po drodze jednak zajrzałem na stawy w Budzie Stalowskiej. Na mojej liście Wielkiego Roku brakowało mi podgorzałki. Gdzie jak gdzie ale w głównej ostoi tego gatunku w Polsce, zobaczenie jej nie powinno nastręczyć mi trudności. Jedyną przeszkodą, z którą musiałem walczyć był upływający dzień. Okazało się, że nie będę musiał tu nocować 😉. Dosłownie w ostatnich promieniach kryjącego się za horyzontem słońca udało mi się na niewielkich stawikach po stronie zachodniej ogromnego kompleksu stawowego wypatrzeć nie tylko pojedyncze dwa kaczory (chyba ? 😉), ale również 3 samice wodzące odpowiednio 6, 7 i 7 piskląt. Cel został więc osiągnięty. Ranek przywita mnie już na Lubelszczyźnie 😊.

Podgorzałka Aythya nyroca - samica nr 1 z 6 pisklętami
Podgorzałka Aythya nyroca - samica nr 2 z 7 pisklętami. Te maluchy były wyjątkowo żwawe
Podgorzałka Aythya nyroca - samica nr 3 z 7 pisklętami
Podgorzałka Aythya nyroca 
Podgorzałka Aythya nyroca 

16 lipiec

Ponownie wróciłem na tatrzańskie szlaki. Tym razem towarzyszy mi Tobiasz. W Kuźnicach pod kolejką na Kasprowy Wierch dołączamy do "śląskiego kwartetu" czyli Jacka Betlei, Adama Dybicha, Karoliny Skorb i Bogusia Horbanowicza. To nie było spotkanie przypadkowe oczywiście 😉. Wraz z Jackiem mamy podobne braki na liście Wielkiego Roku. O "alpejskie gatunki" postanowiliśmy powalczyć więc wspólnie. Przy kasach tłum gęstnieje z każdą minutą, mamy tą przewagę, że bilety kupiliśmy on-line. Dawno mnie tu nie było. Jestem mile zaskoczony. W wagoniku drogę ku szczytowi umila lektor opowieściami o mijanych ciekawostkach wplatając w to też wydarzenia historyczne. Pogoda wyśmienita więc i krajobrazowo jest co podziwiać 🌄. Tuż pod wierzchołkiem Kasprowego dostrzegamy grupkę kilku kozic tatrzańskich. Z tarasu restauracyjnego obserwujemy świstaki, jednak płochacze halne niestety na nas tu nie czekają. Wdrapujemy się więc pod stację meteo. Płochaczy jak nie było tak nie ma. Trochę mnie to niepokoi. Kasprowy ma przecież, tak jak Kościelec czy Świnica, swoje stacjonarne płochacze. Gdzież one się podziały ? W końcu pojawia się jeden w dole na dachu budynku stacji wyciągu. Szybko jednak się zawija i tyle go widzieliśmy. No tak to ja się nie bawię. Co jak co ale nie mieć porządnego zdjęcia płochacza ? Po dłuższym okresie czasu pojawia się znów, już standardowo czyli przy turystach przesiadujących na skałach. Szuka "papu". Widać jeszcze jest za wcześnie na jakieś ochłapy bo po minucie już go nie ma. Za to nad kopułę szczytową Kasprowego zaczyna  nadciągać gęsta mgła. Kopciuszek mający gniazdo z młodymi pod belką dachu stacji uwija się jak w ukropie z kolejnymi dostawami " żywego białka" dla swoich maluchów. Z Adasiem nie odpuściliśmy i nasza determinacja została w końcu nagrodzona. Płochacz halny ląduje w końcu na skale tuż przed nami. Tylko ta gęstniejąca mgła. No ale nie ma co narzekać. Płochacz uwieczniony 😊. 

Widok z Kasprowego Wierchu na Giewont
Świstak tatrzański Marmota marmota latirostris - jeden z dwójki tłuściochów  
Dzwonek alpejski Campanula alpina - tatrzańska specjalność
Kozica tatrzańska Rupicapra rupicapra tatrica
Czerwone Wierchy z Kasprowego

Płochacz halny Prunella collaris 

Idziemy w kierunku Suchej Przełęczy. Jacek widział dwa przelatujące siwerniaki, są też i świergotki łąkowe. Przy szlaku znów pojawia się płochacz halny. Czekając aż mgła zniknie podziwiamy okazy tatrzańskiej flory, które fachowo rozpoznaje Karolina. W końcu mamy słońce. Trawersujemy zbocze Beskidu bo dostrzegamy siwerniaka z pokarmem. Rzeczywiście po chwili zjawiają się przy nim dwa podloty. Czyli siwerniak zaliczony. Dodatkowo przy nas zjawia się płochacz halny 😀. Niestety radość z tego faktu trwa krótko. Jacek sprowadza mnie na ziemię. "Jesteśmy po stronie słowackiej" - twierdzi, "tak jak i siwerniaki". Ma rację. Przed nami słowacka Dolina Cicha. Siwerniak pozostaje dalej w sferze moich marzeń. Muszę szukać szczęścia przy zejściu żółtym szlakiem Suchą Doliną Stawiańską do Doliny Gąsienicowej. I szczęście mi dopisuje. W jej górnym odcinku słyszymy śpiewającego siwerniaka. Mniej więcej w tym samym rejonie, w którym widział wcześniej przelatujące dwa osobniki Jacek. Fajnie bo można bezpośrednio porównać śpiew siwerniaka ze śpiewem tokującego blisko nas świergotka łąkowego. Uff !!!

Widok na Kryvań a w dole fragment Cichej Doliny z Suchej Przełęczy
Siwerniak Anthus  spinoletta
Płochacz halny Prunella collaris

Teraz czas na wypatrzenie czeczotki brązowej. Płaty kosówki ciągnące się wzdłuż czarnego szlaku do Zielonego Stawu to podobno dobra miejscówka. Tak przynajmniej twierdzi pracujący w TPN Staszek Broński. I rzeczywiście najpierw widzimy i słyszymy przelatującą nad naszymi głowami pojedynczą czeczotkę. Jesteśmy blisko stawu Troiśniak. W tym malowniczym miejscu postanawiamy się posilić i cierpliwie czekać na czeczotki. Cierpliwość się opłacała. Zjawił się samczyk, który zaczął intensywnie śpiewać. Niestety byłem jedyny, któremu udało się zrobić jakąś fotkę przed spłoszeniem go przez grupkę turystów. Na szlaku zaczyna się robić tłoczno. Znak, że tłumy turystów już dotarły do "Murowańca" i ruszają dalej. Rezygnujemy z dojścia do Zielonego Stawu. Wracamy. I to był dobry krok, bo już po chwili możemy obserwować kolejnego samczyka czeczotki brązowej, który przeszukuje intensywnie gałązki kosodrzewiny. Przed "Murowańcem" trafiamy jeszcze na stadko krzyżodziobów świerkowych. W "Murowańcu" tłumy. Szybkie piwko, "siusiu" i schodzimy do Kuźnic. Szeroki kamienisty chodnik niestety początkowo wiedzie pod górę. Mijamy zalesione fragmenty. W pewnym momencie o swojej obecności przy szlaku informuje nas charakterystycznym skrzeczeniem orzechówka. Po chwili zajmuje czubek świerczka i skrzeczy dalej. Super ! To taki bonusik dla mnie, chyba za tą mozolną "wspinaczkę". Czwarty gatunek dzisiaj do listy w Moim Wielkim Roku. 

Fragment Doliny Gąsienicowej z płatami kosówki - siedlisko czeczotek brązowych. W centralnej części Kościelec (2155 m n.p.m) a w chmurach Świnica (2301 m n.p.m)
Omieg kozłowiec Doronicum clusii - kolejna specjalność Tatr

Czeczotka brązowa Acanthis cabaret - samiec
Czeczotka brązowa Acanthis cabaret - samiec
Orzechówka Nucifraga caryocatactes

Oczy nasycone no to teraz trzeba wykrzesać jeszcze siły aby zejść do Kuźnic. A tych sił coraz mniej. Nie wiem czy lepiej jest podchodzić czy schodzić ? To taki stały element górskich rozważań. W każdym razie dochodzimy do Karczmiska (Przełęcz między Kopami). W dół wybieramy szlak żółty Doliną Jaworzynki. Adam z Bogusiem zostali trochę z tyłu co zaowocowało, że wybrali drogę w dół szlakiem niebieskim. W każdym razie wykończeni spotkaliśmy się wszyscy praktycznie w tym samym momencie. Nasza czwórka miała jeszcze okazję obserwować nad Doliną Kondratową krążącego sokoła wędrownego. To był męczący ale owocny wyjazd. Kiedy z Tobiaszem dochodzimy do parkingu zaczynają spadać pierwsze krople deszczu. Za chwilę leje jak z cebra. Taki to już urok gór 😉

Ekipa w komplecie (fot. Jacek Betleja)