niedziela, 13 marca 2022

Czy elfy na ten raz będą sprzyjać ?

Minęły trzy "miechy" od mojego ostatniego pobytu na "Zielonej Wyspie". Nieudanego zbytnio z ptasiarskiego punktu widzenia. Pojawienie się kormorana rogatego w hrabstwie Leitrim na północy Irlandii spowodowało, że w głowie układał się szczwany plan ponownej wizyty w "krainie elfów", tym bardziej że była też szansa na powiększenie listy WestPalowej dodatkowo o jeszcze 4 gatunki. Na Tadka "Ptaka" zawsze można liczyć, gorzej z pogodą. Ta obfitowała w rozliczne fronty niżowe. Jeszcze nie zdążył przejść jeden a już pojawiał się następny: Dudley, Eunice, Franklin... W końcu trafiło się okienko pogodowe i w czwartek przed północą wylądowałem w Shannon. "Ptaku" już na mnie oczekiwał. Od razu pędzimy w kierunku Sligo. Niby do "gęsich łąk" Ballygillgan koło Lissadell to tylko ok. 220 km ale drogi tej niższej kategorii są w Irlandii bardzo wąskie, rzadko z niewielkim zapasem po ich bokach. "Ptaku" to jednak mistrz kierownicy 😊. Pogoda rzeczywiście się klaruje co odzwierciedla piękne gwiaździste niebo. Kimamy w samochodzie do świtu mamy parę godzin. Gęsi zlatują się na łąki o brzasku. Nie ma ich dużo. Docieramy do schronu z którego można w szczegółach obserwować co dzieje się na łąkach. Niestety są głównie bernikle białoliceNa jeziorkach dominują cyraneczki i świstuny. Śnieżycy dużej jak i bernikli północnej brak. Czekamy do 11. Niestety wynik 0:2 dla tych psotnych elfów 😟. Już wiem za to jak ten temat "ugryźć" w przyszłości 😋.

Ballygillgan - kultowe miejsce na gęsi w Irlandii (widok z ukrycia)
Niestety w tej grupie bernikli śnieżycy dużej nie ma (widok z ukrycia)
Brodaczka sp. Usnea sp. w pobliżu ukrycia Ballygillgan 

Jedziemy dalej, podziwiając urokliwe krajobrazy, przez Connacht w kierunku granicy z Ulsterem. Tutaj szczęście nam sprzyja. Na gładkiej jak stół tafli malowniczo położonego jeziora Doon Lought dostrzegamy pięć kołków. Wszystkie okupują kormorany. Cztery zajmują kormorany czarne. Na tym piątym stoi sobie kormoran... rogaty. Widać dobrze pomarańczową barwę skóry pod dziobem. Ptak jest dość daleko od brzegu. Obserwujemy go z miejsca postojowego przy drodze nr 278 (jak większość ptasiarzy przybywających tu zaliczyć ten gatunek). Kormorana z Ameryki mogliśmy oglądać później i podczas polowania i w locie ale zawsze wracał na ten sam kołek na którym zobaczyliśmy go po raz pierwszy. Ten kołek był jego😉. Jesteśmy w pełni usatysfakcjonowani. Zdobyliśmy gatunek na 1:2.

Malownicze Doon Lought w hrabstwie Leitrim

Kormoran rogaty Nannopterum auritum - digiscoping dzięki uprzejmości Dermot Breen

Kormoran rogaty Nannopterum auritum na "swoim kołku"
Kormoran rogaty Nannopterum auritum ruszył się na połów
Startujący kormoran rogaty Nannopterum auritum

Łabędzie krzykliwe Cygnus cygnus część stada z jeziora Doon Lought

Pędzimy dalej bo dzień nam ucieka. Obieramy kierunek na Kinavarę. Tam na zatoce jest szansa zobaczenia zimującej tam rybitwy czarnouchej. Spotkany przy kormoranie rogatym irlandzki ptasiarz Dermot Breen potwierdza, że wczoraj była widziana w mieście. Gdy docieramy na miejsce zaczyna się odpływ. Jest trochę mew: śmieszki, siwe i "srebrzaki", po wodach zatoki pływają cztery lodowce. Rybitwy nie spotykamy. Okaże się później że była kilka kilometrów na zachód przy Traught Beach. No cóż mamy 1:3 i tyle 😔. 

Zatoka Kinvara i "strzegący" jej Dunguaire Castle z XVI wieku
Wrona siwa Corvus corone
Mewa siwa Larus canus
Śmieszka Chroicocephalus ridibundus

Mewa srebrzysta Larus argentatus
Lodowiec Gavia immer na zatoce
Najważniejszy dobry nastrój 😉 Rybitwa wcześniej czy później się trafi 😊

Łyska amerykańska jest od nas o 3 godziny drogi. Dzisiaj już na nią nie zdążymy. Ja mam jeszcze jeden problem do załatwienia. Muszę zrobić test PCR przed kolejną wyprawą. Podjeżdżamy w Shannon na lotnisko. W lotniskowym punkcie testu nie zrobię bo jest zamknięty. "Ptaku" wypytuje policjantów. Mamy po chwili wiedzę ale punkt testowania ROCDOC przy Shannon Business Park kończy pracę. Pani zaprasza nas jutro od 9. Wyjazd na łyskę amerykańską niestety w tym stanie rzeczy odpada. No cóż pozostaje na osłodę pyszne ciasto przygotowane przez Darię co jednak nie zmieniło faktu że na tablicy pojawił się wynik 1:4 i takim wynikiem mój "mecz z elfami" się zakończył. Trochę z jednej strony żal ale też pojawia się szansa na kolejne spotkanie z Piotrem i Darią 😊. Może jeszcze w marcu ? Rano zgodnie z wczorajszymi ustaleniami via internet i stosowną opłatą 80 mogę poddać się testowi. Teraz 24 godziny niepewności. Piotr z Darią odstawiają mnie na lotnisko w Dublinie. Myślami jestem już w zupełnie innym kulturowo miejscu. Późnym wieczorem mam wynik testu - negatywny (po 12 godzinach czyli w ekspresie 😉). Lecę na spotkanie z Omidem.

wtorek, 22 lutego 2022

Wędrujemy po drozda wędrownego

Ruch lewostronny jest dla mnie póki co psychiczną barierą nie do pokonania, dlatego też Anglia z jej ptasimi rzadkościami natenczas jest dla mnie mało osiągalna 😕. No ale są czasami przypadki pojawów gatunków w miastach lub na ich obrzeżach, gdzie można dotrzeć komunikacją publiczną. Wymaga to oczywiście dużego nakładu czasowego przede wszystkim oraz sporo wyrzeczeń podczas długiej podróży różnymi środkami no ale czego się nie robi aby zobaczyć na przykład drozda wędrownego 😀.

Młody samczyk należący właśnie do tego gatunku pojawił się w Eastburne, mieście położonym na wybrzeżu Morza Północnego, 8 lutego. Wybrał sobie obrzeża miasta w rejonie Hill Road i buszował tak już od tygodnia w zakrzaczeniach między zabudową, pojawiając się czasami na bardziej otwartych trawnikach lub jagodowych krzewach rosnących w rejonie garaży przy głównej ulicy. Codziennie przyciągał licznych ptasiarzy i fotografików bo nie ma co ukrywać, że istota ta jest bardzo fotogeniczna 😉.

Ruszyliśmy więc w parze na Albion. Ułożyłem plan podróży doskonały. No … prawie doskonały. Rynairem do Stansted, stamtąd nocnymi autobusami National Express do Londynu na dworzec autobusowy Victoria a następnie do Brighton a dalej już lokalnym autobusem linii 12 do Eastburn. I tak oto, po 12 godzinach w podróży, na godzinę 7 rano powinniśmy być na miejscówce z drozdem. Wszystko szło pięknie do pewnego momentu, a mianowicie do etapu podróży do Brighton. Nie mogliśmy z niewiadomych przyczyn kupić biletu autobusowego przez internet i okazało się na miejscu, że biletów na ten kurs już nie ma. Następny za 5 godzin. Byłem cholernie zły ale cóż było począć. Stało się tak, że do Eastburn w końcu dojechaliśmy w południe. Na miejsce drozdowe szybko dostaliśmy się kolejnym autobusem, tym razem miejskim, linii 14. Pech chciał, że właśnie zaczął przechodzić jakiś niż z porywistym wiatrem i deszczem. Efekt był taki, że przemoczeni do suchej nitki zostaliśmy na noc w mieście. Całe szczęście, że w hotelu było centralne ogrzewanie i można było się wysuszyć. Marne pocieszenie, że oprócz nas podobnie z kwitkiem odeszło jeszcze kilka osób, bo drozd się nie pokazał. Pojawił się niepokój czy aby drozda nie wywiało w siną dal. W taką pogodę było to możliwe, choć przed południem był jeszcze na miejscu. Trzeba odpędzić złe myśli a najlepszym sposobem na to było zafundowanie sobie "chips and fish" z browarem 😊.

Następnego dnia było jeszcze ciemno kiedy zjawiliśmy się, korzystając z taksówki, przy Hill Road. Pogoda znośna. Na szczęście nie pada choć silnie wieje cały czas. Jesteśmy oczywiście pierwsi. Po kilkunastu minutach dołączają do nas dwaj Szkoci. Drozd pojawił się dokładnie o 7:20. Nagle jak zjawa. Usiadł tuż koło mnie na czubku drzewka przy jednej z posesji , po czym sfrunął i zniknął za budynkami. Gdyby nie to, że widzieli go też przez moment Szkoci pomyślałbym, że mi się wydawało 😮. Katka niestety się spóźniła bo była w innym miejscu. Czekamy dalej. Przybywają kolejni ptasiarze. Jest nas już koło 10 osób. Co się odwlecze … W pewnym momencie Katka woła, że drozd właśnie jest na łące przy końcu ulicy.  Wszyscy podążają w tym kierunku. Istotnie drozd wędrowny, jak na typowego drozda przystało, biega po trawie szukając jakichś smakołyków. Więc jednak się udało nam obojgu zobaczyć tego "jankesa" 😁. Zdjęcia wychodzą takie sobie, oczywiście mogłyby być lepsze. Drozd pokazuje się jeszcze kilkukrotnie jednak przy nas nie przelatuje na "jagodowe" krzewy. Pojawiają się przebłyski słońca. Szkło obiektywu zaparowuje. Schodzimy w dobrych nastrojach do centrum miasta. Powrót do Brighton oczywiście autobusem linii 12. Znowu zaczyna padać i wiać. To pierwsze oznaki zbliżającego się orkanu "Dudley". Nie zgadniecie, ile jest przystanków między Eastburne a Brighton ? Oba miasta dzieli raptem 35 km (22 mile). Inżynier projektujący trasę przejazdu autobusowego miał polot: 89 przystanków 😜. Na szczęście większość z nich jest "na żądanie" a przejazd trwa ponad 1,5 h. Piętrusem. Do Polski docieramy bez przeszkód.  Huraganowe wiatry dopiero do Polski dotrą.


Eastbourne - dworzec kolejowy
Przedmieścia Eastbourne. Do drozdowej miejscówki jest trochę pod górkę 😉
Ostatnie domki przy Hill Road graniczą z trawiastymi zboczami. Tam właśnie najczęściej można było spotkać drozda wędrownego
Tak to właśnie wygląda 😊
Drozd wędrowny Turdus migratorius - młody samiec gości w tym rejonie już od tygodnia (Eastbourne, Hill Road - 16.02.2022)
Drozd wędrowny Turdus migratorius w Anglii już po raz 32 (Eastbourne, Hill Road - 16.02.2022) 
Drozd wędrowny Turdus migratorius (Eastbourne, Hill Road - 16.02.2022) 
Drozd wędrowny Turdus migratorius (Eastbourne, Hill Road - 16.02.2022) 


Jak po kalandry to na Podkarpacie

Podkarpacie kalandrami stoi twierdzą co niektórzy. Trudno się z tym nie zgodzić. Coś w tym stwierdzeniu musi być 😉.Kiedy blisko rok temu Wojtek Guzik "odkrył" na nowo dla Polski (po ponad 100 latach) kalandrę szarą na polach koło Bzianki można było  powiedzieć - ot przypadek. Kiedy jednak wczoraj, 10.02.22, Grzegorz Biały obwieścił ptasiarskiemu światu, że oto na polach niedaleko wsi Przychojec koło Leżajska, przy zakolu Sanu widział i sfotografował pierwszą dla Polski KALANDRĘ DWUPLAMISTĄ to ja już przestałem wierzyć w takie przypadki 😉. Udany "tłicz", ależ to byłoby piękne otwarcie nowego sezonu 😊

W każdym razie następnego dnia, było jeszcze ciemno kiedy na polnych drogach koło Przychojca dało się zauważyć wzmożony ruch pojazdów. Nadciągały od północy i od południa, przynajmniej do pewnego momentu bo dalej błoto już nie pozwalało 😀. Ja zabrałem się ze Śląska z Darkiem Szlamą i Wojtkiem Miłoszem. Byliśmy na miejscu jednymi z pierwszych. I tak oto, mimo że to był dzień roboczy, zebrało się 33 chłopa (kobiet tym razem nie było, no chyba że jakaś niewiasta dobrze wtopiła się w otoczenie. Jeśli tak to przepraszam 😊) rządnych odnalezienia wczorajszego, nie byle jakiego przecież, gościa. Tyralierą naprzód chciałoby się rzec. Tak też się stało. Najpierw w jedną stronę, potem w drugą i jeszcze raz na północ. No niestety kalandra dwuplamista pozostała na liście jednego ptasiarza czyli znalazcy, który również pojawił się na miejscu i opowiadał szczegóły wczorajszej obserwacji. Ależ my Ci Grzesiu zazdrościmy. Przeszliśmy setki hektarów co dało się we znaki szczególnie następnego dnia, głównie tym starszym ptasiarzom (mam na myśli nie tylko siebie 😉). Po czterech godzinach walki poddaliśmy się.

Z ciekawszych gatunków udało się "wydeptać" 5 górniczków i 2 śnieguły. Poza tym na polach widać było początki przedwiośnia: pojedyncze skowronki, migrujące gęsi i pierwsze stado czajek.

A wracając do stwierdzenia z pierwszego zdania tego wpisu czas teraz na kalandrę białoskrzydłą 😁 czego sobie i wszystkim ptasiarzom życzę.


Tyralierą naprzód !
Przeszukaliśmy setki hektarów pól
Górniczki Eremophila alpestris też cieszą 


czwartek, 27 stycznia 2022

Rybaczek popielaty czeka czyli powrót na Terceirę -

 

Wielki Rok skończył się dla mnie sukcesem, teraz czas zająć się na spokojnie powiększaniem listy WestPalowej 😉. Lecimy z Kasią na Azory. Niestety niskobudżetowe podróżowanie ma to do siebie, że aby osiągnąć cel trzeba się trochę nalatać, a podróżowanie w czasach covidowych to poważne wyzwanie. Przepisy sanitarne ciągle się zmieniają, a co gorsze "co kraj to obyczaj" czyli inne wymagania od podróżujących. Serce mocniej zaczyna bić kiedy człowiek z plikiem papierów w ręku zbliża się do punktu odpraw. Czy nie wymyślą czegoś nowego ? Na Terceirę lecimy przez Rzym. W Modlinie przed lotniskiem robimy niezbędny test PCR za "stówkę z groszami". Wynik negatywny. Uff !!! Jeszcze tylko formularz lokalizacyjny i po dwóch godzinach jesteśmy w Rzymie. Krótki spacer przed halą odlotów w Ciampino pozwala zapomnieć o zimie z której kilka godzin temu wylatywaliśmy. Zielono, słonecznie, rudziki śpiewają, ale temperatura oscyluje gdzieś w granicach zera. Jest rześko. Pierwszy "tick" dla Kasi. Wróbel apeniński Passer italiae

Wróbel apeniński / Italian Sparrow / Passer italiae - samiec / male - Rzym Ciampino, 15.01.2022

Po kolejnych dwóch godzinach lotu jesteśmy już w Lizbonie. Tu wystarczył tylko formularz lokalizacyjny. Wędrujemy na jakieś osiedle w sąsiedztwie lotniska w zasadzie szukając sklepu. Pogwizdujące szpaki jednobarwne, bogatkirudziki, modraszkigrzywacze, kulczyki, kopciuszki i rozkrzyczane, a jakże, aleksandretty zielone umilają nam spacer. Trafia się też i pliszka siwa. Prawie wiosna 😊. Na jednym ze skrzyżowań ze światłami para młodych Portugalczyków, próbuje zarobić trochę "jurków" wykonując w przerwach między cyklami zmieniających się świateł pokazy "cyrkowe". Nie pozostajemy obojętni 😊. Wracamy na lotnisko i zajmujemy tradycyjnie już miejscówkę przy "La Pausa". Niebawem miejsca leżące zaczną się zapełniać 😉.  Kimamy. 

Terceira wita nas póki co pochmurną pogodą. Na szczęście nie pada a i oznaki na niebie wskazują, że chyba będzie jeszcze lepiej. Służby sanitarne sprawdzają tylko paszporty covidowe. Luzik. Bierzemy taksówkę i za 7 Euro dostajemy się do Paul da Praia. Tutaj ma być rybaczek popielaty i w bonusie sułtanka afrykańska, którą znaleziono osłabioną dwa dni temu i którą Ruben (nasz znajomy "lokals") wypuścił przedwczoraj na tutejsze błotka. Wczoraj jeszcze była. Dzisiaj już niestety nie 😔. Pokazuje się za to rzadka tutaj kropiatka. Rybaczka też nie ma. Co za pech. Ale on lubi podejmować jakieś wypady po okolicy. Wczoraj był przy rozlewisku na pastwiskach koło  . Spróbujemy go tam odnaleźć. Póki co przegląd tego co pływa po lagunie daje kolejne "ticki" Kasi: cyraneczka karolińska, ogorzałka mała i czerniczka. Niezły zestaw "jankesów" jak na kilkanaście minut 😉.

Cyraneczka karolińska / Green-winged Teal / Anas carolinensis - samiec /male - Paul de Praia, Terceira - 16.01.2022
Samiec ogorzałki małej / male of Lesser Scaup / Aythya affinis - Pau da Praia, Terceira, 16.01.2022
Samiec ogorzałki małej Aythya affinis przy parze ogorzałek Aythya marila / male Lesser Scaup next a pair Greater Scaup - Paul da Praia, Terceira - 16.01.2022
Grupa czerniczek Aythya collaris / Group of Ring-necked Duck's - Paul da Praia, Terceira-16.01.2022

Wędrujemy pieszo 3 kilometry w kierunku Fontinhas . Ruben  informował mnie też o podejrzanej czapli, która widział w tym miejscu wczoraj. Nie wykluczone, że to młoda czapla śniada. To byłaby mega niespodzianka 😲. Na miejscu spotykamy lokalnych ptasiarzy: Carlosa Pereirę i Ritę. Ich przyciągnęła tutaj właśnie ta tajemnicza czapla. Rybaczka tutaj niestety nie ma. Znowu gdzieś pofrunął. Czaple, jest ich w sumie 5, z rodzaju Egretta, są dziwne. Jest czapla śnieżna ale pozostała czwórka każda trochę inna. Jest podejrzenie, że to mogą być nawet 4 czaple śniade !!! Jako takie lądują w e-Birdzie. Trochę nie jestem przygotowany teoretycznie co do cech gatunkowych tej czapli więc się nie wypowiadam póki co. Zrobiłem trochę zdjęć, poczekam aż dotrzemy do hotelu i odpalę wifi. Carlos proponuje, że podwiezie nas do Paul da Praia na rybaczka bo zapewne tam wrócił. Oczywiście korzystamy z uprzejmości naszego nowego znajomego 😁. 

Jedna z potencjalnych czapli śniadych (osobnik młody) Egretta caerulea / One of the potential Little Blue Heron (juvenile) - Fontinhas, Terceira - 16.01.2022
Czapla śnieżna w locie / Snow Egret in flight / Egretta thula - Fontinhas, Terceira - 16.01.2022

Carlos namierza rybaczka siedzącego na gałęzi nad kanałem. Niesamowity ptak. Wreszcie i ja mam "zdobycz" (w listopadzie mi się nie udało) 😃. Carlos wraca do rodziny my poświęcamy jeszcze czas aby przyjrzeć się "egzotycznemu" zimorodkowi. Mamy okazję obserwować go też w locie jak zawisa nad taflą i poluje z sukcesem. Dzień pełen wrażeń dobiega końca. Śpimy w "ZIGZAG-u" tuż przy Paul da Praja (miejsce noclegowe polecam). 

Rybaczek popielaty / Belted Kingfisher / Megaceryle alcyon na stanowisku łowieckim - Paul da Praia, Terceira, 16.01.2022
Rybaczek popielaty / Belted Kingfisher / Megaceryle alcyon - samica / female - Paul da Praia, Terceira, 16.01.2022
Rybaczek popielaty / Belted Kingfisher / Megaceryle alcyon - samica / female - Paul da Praia, Terceira, 16.01.2022
Rybaczek popielaty / Belted Kingfisher / Megaceryle alcyon - samica / female - Paul da Praia, Terceira, 16.01.2022

Pobudka wcześnie rano bo czaple z pastwisk nocują na Paul de Praia. Okazuje się jednak, że się spóźniamy. Z czapli pozostały tylko czapelki złotawe, które i tak za chwilę "zwijają się" z krzewu, gdzie nocowały. Znowu czeka nas mozolna trasa do . Muszę zdobyć zdjęcia tajemniczych czapli w locie. Czaple śniade, młode, powinny mieć czarne końcówki lotek pierwszorzędowych. Tyle doczytałem wczoraj 😉. Docieramy na miejsce. Czaple tak jak wczoraj żerują na błotku. Jest czapla śnieżna i te niby śniade. Jestem tak zafiksowany czaplami, że nie zwracam uwagi na mewy, które też przyleciały na rozlewiska. Poważny błąd bo wśród nich była mewa kanadyjska 😡. Uciekł mi gatunek, no trudno. Czaple niestety nie mają czarnych końcówek skrzydeł, a więc nie są czaplami śniadymi. No ale jeżeli nie śniade to jakie ??? Może czaple rafowe ? Ostatnio potężnie wiało od Afryki. Skoro dotarła sułtanka afrykańska to i czaple rafowe też przecież mogły. Póki co zagadka jest nie rozwiązana.

Egretta sp. Też bym chciał aby to była juvenalna czapla śniada Egretta caerulea 😋 / I wish it were a juvenile Little Blue Heron too - Fontinhas, Terceira - 17.01.2022
Egretta sp. Też bym chciał aby to była juvenalna czapla śniada Egretta caerulea 😋 / I wish it were a juvenile Little Blue Heron too - Fontinhas, Terceira - 17.01.2022
Egretta sp. i czapla śnieżna / Snowy Egret / Egretta thula  - Fontinhas, Terceira - 17.01.2022
Egretta sp. Ta czapla nie ma czarnych końcówek lotek. Niestety / This egret does not have the black tips of the primaries. Unfortunately - Fontinhas, Terceira - 17.01.2022
Egretta sp. Kolejny osobnik bez ciemnych końcówek skrzydeł / Another individual without black wingtips - Fontinhas, Terceira - 17.01.2022
Egretta sp. - Fontinhas, Terceira - 17.01.2022
Egretta sp. - Fontinhas, Terceira - 17.01.2022

Wędrujemy nad ocean. Kolejne kilometry w nogach. Motywacja jest, może tam pojawi się mewa kanadyjska ? W porcie same mewy romańskie z podgatunku L.m.atlantis,  ale w jednym z kanałów pływa sobie zausznik. To rzadki gość tutaj. Przy plaży na łące obok rybackiego portu żeruje czapla biała. W pewnym momencie udaje się jej złapać jakiegoś gryzonia. Natychmiast zjawiają się dwie mewy romańskie i nękając czaplę atakami, jak wydrzyki, próbują zmusić ją do oddania zdobyczy. Czapla odlatując połyka gryzonia. Wreszcie ma spokój ale nie wykluczone, że i "czkawkę" 😉. 

Zausznik / Black-necked Grebe  / Podiceps nigricollis - Port de Praia Vitoria, Terceira - 17.01.2022
Czapla biała Ardea alba egretta z upolowaną myszą / Great Egret with hunted mouse.

Natychmiast przy czapli pojawia się dorosła mewa romańska która nękając i atakując czaplę stara się odebrać jej zdobycz. Niczym wydrzyk / Immediately an adult Yellow-legged Gull appears by the heron, harassing and attacking it, trying to take its prey. Like a skua's.
Do nękania czapli dołącza druga mewa, młody ptak. Czapla w pośpiechu połyka mysz i odlatuje / A second gull, a young bird, joins the harassment of herons. The heron in a hurry swallows the mouse and flies away.

Dorosła mewa nie odpuszczała ale czapla zdobyczy nie oddała 😉/ The adult gull did not let go, but the heron did not give up its prey


Na plaży jest nie tylko grupka śmieszek ale są też i dwie mewy czarnogłowe. Odwiedzamy pobliski rezerwat Paul de Belo Jardim. Miano rezerwatu trochę chyba na wyrost 😉 Niewielkie oczko wodne i pewnie słonawy, ale wieża obserwacyjna jest 😉. Spod nóg zrywają mi się dwie przepiórkiNic więcej już tutaj nie wskóramy. Pogoda się psuje wraz z dobiegającym końca dniem. Zamawiamy taksówkę. Kierunek lotnisko.

****
Tajemnicze czaple według opinii fachowców okazują się być jednak czaplami nadobnymi 😊. Pokazuje to też, że i wśród czapli bywają "trudne" przypadki. Jednym zdaniem: "podróże uczą" 😀.