piątek, 12 listopada 2021

Jeden dzień na Terceirze (Azory)

Minęło blisko 15 miesięcy od ostatnich moich wojaży w WestPalu. Co prawda restrykcje covidowe z upływem czasu były luzowane co skrzętnie wykorzystywali moi koledzy aby odwiedzić te czy inne strony no i zdobywać kolejne "skarby" do swoich list, ja tymczasem utknąłem w Wielkim Roku. Czasami aż mnie skręcało, no ale takiego wyboru dokonałem. Nadszedł listopad. Dziesięć miesięcy Mojego Wielkiego Roku przepracowałem aktywnie co ugruntowało póki co moją pozycję w rywalizacji 😊. Postanowiłem pozwolić więc sobie na krótki "urlop" i w końcu ruszyć kuper. Pierwszy pomysł to był rudodrozd albo drozdoń złotogardły Zoothera naevius na szkockich Orkadach. Gatunek z tych MEGA !!! Dopiero 3 stwierdzenie w WP. Przymierzaliśmy się do niego wspólnie z Pawłem Kołodziejczykiem. Zakupiłem więc część biletów (na szczęście nie wszystkie). Drozdowi jednak wietrzna wyspa Papa Westray się znudziła i po kilku dniach pobytu na niej wyparował 😟. Wtopiłem więc cztery stówy 😖. Bywa i tak. Koniecznym mi było znaleźć szybko jakąś inną destynację aby podreperować psyche. Padło na Terceirę i pozostałości po jesiennych huraganach na Atlantyku czyli dla mnie liczący się "jankesi" czapla modra Ardea herodias i rybaczek popielaty Megaceryle alcyon. Jak postanowiłem tak uczyniłem. W piątek (5.11.) wieczorem dotarłem do Praia da Vitória urządzając sobie trzy kilometrowy spacerek z lotniska. Senne uliczki trochę ożywiały się przy knajpkach, gdzie toczyło się "lokalne" życie. To jakiś meczyk w TV i ożywiona męska dysksja, to w kolejnej, pustawej, jakiś Pan zdrzemnął się przy stoliku z nadmiaru wypitego piwa. Szkoda, że jestem sam, bo pewnie jakiś "stopover" przy piwie by się zrobiło 😉. Żeby poczuć klimat. Nocleg zaklepałem sobie w promocji w hotelu "Teresinha" ... 300 metrów od kultowego ptasiarskiego miejsca na wyspie czyli Paul da Praia da Vitória. Tak więc oba interesujące ptaki były na wyciągnięcie ręki. Tylko brać. No z ptakami jednak to nie działa. Okazało się, że rybaczek w dniu mojej podróży na wyspę zmienił lokalizację. Chyba znudziło mu się być celebrytą. W nocy mocno wiało i padało. Jak to na Azorach jesienią. Poranek jednak był już bardzo pogodowo przyzwoity. Najadłem się do syta (śniadanie wliczone w cenę noclegu) i pokrzepiony ruszyłem nad niewielkie rozlewisko. Pierwszym ptakiem, który rzucił mi się w oczy była ... czapla modra 😊. Obok na krzewie stały sobie dwie czapelki złotawe i kolejny amerykaniec - czapla śnieżna Egretta thula, a na wodzie w towarzystwie łysek (tych "naszych") pływał sobie samiec czerniczki Aythya collaris z dwoma samicami (jeszcze jeden przybysz z Ameryki). Tak więc dzień rozpoczął się obiecująco 😉.

Paul da Praia da Vitoria - jedno z kultowych na wyspie miejsc dla ptasiarzy 
Paul da Praia da Vitoria to rozlewisko w rowie tektonicznym będące pozostałością po dużej lagunie. Co roku w okresie migracji jesiennej można obserwować tutaj odpoczywające, zepchnięte przez huragany i burze tropikalne ze szlaku migracyjnego, nearktyczne ptaki wodno-błotne. Czegóż tu już nie było 😊

Amerykańska czapla modra Ardea herodias
Czapla śnieżna Egretta thula - też z Ameryki
Północnoamerykańskie czerniczki Aythya collaris (z prawej samiec)

Czaple (kilka siwych też było) w pewnym momencie rozleciały się, a czapla modra wzbiła się na tyle wysoko obierając kierunek zachodni, że pomyślałem że pożegnała to miejsce na dobre. Nad tym rozlewiskiem raportowane były dwa dni wcześniej aż 3 czaple modre. W tym sezonie mamy taki jej mały "nalocik" na Azory. Obszedłem zbiornik i cieki ale rybaczek niestety nie powrócił na stare śmieci. Postanowiłem poczekać do 10 na ewentualne komunikaty co do niego na portugalskim ebirdzie. Nie doczekałem się. Trzeba było więc wziąć sprawy w swoje ręce. Taxi za 6 euro i kierunek kamieniołom w Cabo da Praia. To kolejne kultowe ptasiarskie miejsce na wyspie. To tutaj właśnie wczoraj rano widziany był rybaczek popielaty. Fajnie wyglądał siedzący na liściu agawy. Błotka w kamieniołomie wypełnione siewkami. Dominowały piaskowce i kamuszniki. Odliczyli się też "jankesi" czyli biegus karłowaty, biegus białorzytny i biegus arktyczny. Rybaczka niestety nie znalazłem. 

Wejście do Paul da Pedreira w Cabo da Praia - kolejne kultowe ptasie miejsce na wyspie
Paul da Pedreira to pozostałości po kamieniołomie który był jeszcze czynny w latach 80-tych XX w. położony w depresji zalewany jest przez słone wody podczas pływów oraz zasilany też przez wody opadowe. Rozlewiska i tworzące się błotka to raj dla różnej maści siewek (tych nearktycznych też😊)
Biegus karłowaty Calidris minutilla
Biegus arktyczny Calidris melanotos
Kwokacz Tringa nebularia
Siewnica Pluvialis squatarola
Piaskowiec Calidris alba
Biegus białorzytny Calidris fuscicollis 

Po dwóch godzinach pobytu w kamieniołomie ruszyłem pieszo w kierunku Praia da Vitoria. Może gdzieś po drodze się odnajdzie. Niestety, gatunek ten w dalszym ciągu pozostaje na liście życzeń. W nocy jestem już w Lizbonie. Na piętrze przy "Pausie" (stałe miejsce obozowania na lotnisku 😊) umęczony kilometrami w nogach wreszcie mogę zdjąć buty i się wyciągnąć. Koniec "urlopu" czas wracać nad sztormowy Bałtyk. Wielki Rok ciągle przecież trwa 😁.




niedziela, 31 października 2021

Mój Wielki Rok - październik 2021

 

31 październik

"Poszukiwań zaginionej Arki" ciąg dalszy. "Arka" to głuszec, największy z naszych kuraków leśnych, "poszukujący" to "sławne" trio: Czyż, Jainta i Borowik 😉. Panowie ale wam schlebiam 😉. Miejsce poszukiwań: czerwony szlak z Przełęczy Glinne ku Babiej Górze (z nadania Samka Sosnowskiego). Dla dwójki mych kompanów głuszec to gatunek na życiówkę. Pogoda wyśmienita choć troszkę wieje. Poranek sprawia, że jesteśmy póki co sami. Szlak i najbliższe jego sąsiedztwo nie tylko bez ludzi ale też i bez...kuraków. Jednym słowem: DUPA 😕.

Szczyt Diablaka czyli Babiej Góry z naszej trasy o wschodzie słońca


24 październik

Nie tylko nad Bałtykiem się dzieje 😉. Dzisiaj wraz z Kasią w pięknych warunkach pogodowych podziwialiśmy dwie dorosłe bernikle rdzawoszyje na stawie "Salm Duży" w rezerwacie "Łężczok". Berki przebywają już tutaj co najmniej od 20 października, bo wtedy dał mi "cynk" o nich Darek Świtała. Byliśmy też tutaj w sobotę po 15, ale ich nie było (przynajmniej na tym stawie). Staw jest spuszczony częściowo, więc może nie ma bardzo dużego zagęszczenia ptaków ale jest duża różnorodność gatunków. Warto zajrzeć.

"Salm Duży" - duża różnorodność gatunków w tym dwie "wisienki"...
... dwie dorosłe bernikle rdzawoszyje Branta ruficollis
Bernikle rdzawoszyje Branta ruficollis wśród gęsi tundrowych Anser serrirostris

Szybki przeskok z "Łężczoka" na zaporę Zbiornika Goczałkowickiego niestety nie przyniósł wymarzonej skuy widzianej tu dzisiaj przez Darka Szlamę. Ona na pewno jednak tu siedzi, więc temat pozostaje dla mnie otwarty 😊. Czajkę towarzyską ze stawów Harmężę wykrytą przez Mateusza Ledwonia mogę sobie odpuścić.



15-17 październik

Napiszę tak. Po nadchodzącym Weekendzie Rzadkości na Helu oczekiwałem wzbogacenia mojej listy gatunkowej o kilka "zacnych" gatunków, co po zeszłorocznej edycji tej cyklicznej już imprezy wymyślonej przez Pawła Malczyka, było ze wszech miar usprawiedliwione. Adrenalina rosła z każdym dniem przybliżającym wyjazd. Powietrze z balonika oczekiwań trochę uszło za sprawą pogody i niekorzystnego silnego wiatru z południa. W końcu przyszedł ten czas i w nocy z czwartku na piątek ruszyłem ku "helskiej kosie".

Piątek 

Weekend Rzadkości rozpoczął się dla mnie dwoma śniegułami spotkanymi na falochronie portu rybackiego we Władysławowie. Może to nie jakaś wielka rzadkość ale jakby nie patrzeć kolejny "tick" na liście Wielkiego Roku. 

Śnieguła Plectrophenax nivalis
Śnieguła Plectrophenax nivalis
Śnieguła Plectrophenax nivalis

Po drodze do Helu zajrzałem do portu w Jastarni. Po chwili jest info od Adama Kuźni, że przy parkingu obok lotniska w Jastarni ma świstunkę ałtajską. Brawo Adam ! Po chwili jako jeden z pierwszych jestem już przy Adamie. W zasadzie to nie gatunek, choć to dopiero 5 stwierdzenie w Polsce, tak naprawdę przyciągnął mnie w to miejsce ale... kurtka Adama, którą zostawił podczas ostatniego naszego spotkania w czasie sztormu w moim aucie, którą chciałem mu przekazać 😂. Świstunkę ałtajską oczywiście zaliczyłem, po raz drugi w tym roku, w zacnym gronie co najmniej 50 innych tłiczerów, którzy w międzyczasie przybyli na miejsce. Bardzo ruchliwa mała bestia 😉.

Świstunka ałtajska Phylloscopus humei
Świstunka ałtajska Phylloscopus humei

W zasadzie nic szczególnego z rzadkości się już więcej nie pojawiło, no może poza nietłiczowalnym, trznadelkiem. Poza tym powiedzmy standard jak dla mnie: biegusy morskie, świergotki nadmorskie, bernikle obrożne, świergotki rdzawogardłe.
Jesień to nie tylko piękne barwy ale też i krótki dzień. Nad półwyspem zapada zmrok.  Czas na spotkania integracyjno-towarzyskie. Jedni biesiadują w "Kuttrze", inni "Pod Żaglami" a jeszcze inni, kameralnie, na kwaterach 😁. Tematów pewnie nie brakuje, humory dopisują. Chętnie i ja napiłbym się piwa ale mam jeszcze do wykonania dzisiaj zadanie jako kierowca - odebrać z Gdyni Kasię, która dotrze tam pociągiem (co za determinacja 😉). Niebawem okaże się, że mój przewóz będzie zbiorowy. Irek Masłowski, jadąc też do Gdyni z kolei po swoją Madzię, rozbija w Jastarni auto unikając potrącenia bezmyślnego rowerzysty. Na szczęście nic nikomu się nie stało a misja odbioru obu Pań ostatecznie się powiodła.

Sobota 

Kolejne kilometry w nogach. Kasia zalicza świergotka nadmorskiego przy wrakach a później biegusa morskiego na helskim cyplu. Ten osobnik jest wyjątkowo niepłochliwy. Praktycznie dochodzi do moich stóp. Świstunka ałtajska nadaje w tym samym miejscu co wczoraj. W każdym razie dzień upływa bez niespodzianek. Wieczorem  w naszym "apartamencie" robimy "domówkę" ze Sławkiem Dąbrowskim i Kasią Kąciak. Metraż na więcej osób nie pozwala. Było super. Kasia, Sławek - musi być ciąg dalszy 😋.

Biegus morski Calidris maritima
Biegus morski Calidris maritima
Biegus morski Calidris maritima u mych stóp (fot. Krzysztof Paryś - dzięki Ci 😊)

Niedziela 

Pogoda nie zmienia się. Postanawiamy przed południem wyjechać w kierunku Dorotowa na mewę delawarską, której Kasia jeszcze nie widziała. W międzyczasie Szymon Beuch informuję, że na Szpyrku w Rewie jest niepłochliwa bernikla obrożna. Postanawiamy tam po drodze zajechać. Może jakieś zdjęcia ? Po chwili Szymon wrzuca kolejne info, które już powoduje skok poziomu adrenaliny. Świstunka żółtawa w Rewie !!! Dojeżdżamy. Na miejscu są już pierwsi ptasiarze. "Ptak przed chwilą się odzywał ale teraz jest cisza" - przekazuje Marek Betlejewicz. Ludzi przybywa z każdą minutą. Wszyscy wpatrzeni w zarośla wierzbowe i różane krzewy porastające wydmę. Dla licznie spacerujących turystów (jest niedzielne przedpołudnie) musi wyglądać to dość intrygująco. Co bardziej odważni pytają o co chodzi 😉. W końcu JEST !!! Świstunka żółtawa myszkuje ciągle w tych samych zaroślach na dosłownie stu metrach kwadratowych. Milczy ale pokazuje się znacznie lepiej niż ta ałtajska z Jastarni. Jest kolejny gatunek na listę Mojego Wielkiego Roku. Gatunek na który bardzo liczyłem podczas tego wyjazdu. Teraz spokojnie obieramy już kierunek na Dorotowo. Rezydująca tu już od dłuższego czasu mewa delawarska stoi sobie spokojnie na swoim ulubionym pomoście jakby czekała na nas 😉.

Świstunko żółtawa zlituj się i pokaż choć na parę sekund😉  (fot. Krzysztof Paryś)
Świstunka żółtawa Phylloscopus inornatus
Świstunka żółtawa Phylloscopus inornatus
Świstunka żółtawa Phylloscopus inornatus
Mewa delawarska Larus delawarensis zaobrączkowana przez Zbyszka Kajzera w 2005 roku

To był ostatni ptasi akcent ptasiego Weekendu Rzadkości. Zastanawiam się ilu to nas wszystkich łącznie było ? 120 a może 150 osób ? W każdym razie jak ktoś napisał kolorem dominującym w ten weekend na Helu było "moro" 😀. Przyczyniliśmy się też wszyscy do tego, że na Helu zrobiło się trochę czyściej dzięki akcji zbierania śmieci zainicjowanej przez Marcina Dyducha i Kasię Kucharską. Zapewne też i lokalni przedsiębiorcy w tych trudnych czasach powinni być z nas zadowoleni bo mocno przyczyniliśmy się do zwiększenia ich dochodu. Kolejny jesienny Weekend Rzadkości już za rok 😀.

10 październik

To była bardzo ryzykowna, taka trochę pokerowa zagrywka 😉. Postanowiłem poszukać szczęścia w gatunkach na punkcie Akcji Bałtyckiej w Bukowie. Trzy pełne dni od czwartku do soboty (07 - 09.10.) Co prawda nie było jakichś super warunków wiatrowych na ewentualne północne i wschodnie gatunki, no ale dwa dni wcześniej w sieci wpadł tu trznadel czubaty, którym bym nie pogardził. Zameldowałem się w czwartek na koniec pierwszego obchodu. Rudziki, śpiewaki, kosy... będą dominowały podczas całego mojego pobytu. Od casu do czasu trafia się coś ciekawszego, jak chociażby dzięcioł średni, którego przytargałem z jednego z czwartkowych obchodów, wywołując niemałe zdziwienie u "szefuncia" czyli Michała Polakowskiego 😉.Tyle co się pojawiłem na północy i od razu dotarła via PGL "bomba" z południa. Młoda rybitwa krótkodzioba na stawach w Budzie Stalowskiej wykryta przez Sebastiana Watrasa. Czułem, że tak będzie. Od razu dostaję zapytania od kilku ptasiarzy czy już jadę ? To mój "fun club"😉. Co robić ? Podejmuję ostateczną decyzję. Ryzyk - fizyk. Zostaję na Bukowie do soboty tak jak planowałem. Jeżeli rybitwa krótkodzioba zostanie do soboty wówczas w niedzielę rano będę na stawach w Budzie Stalowskiej 😏. Następnego dnia, już skoro świt, potwierdzono obecność rybitwy. W głowie mam mętlik. Może jednak jechać już dzisiaj ? Szybko odrzucam ten pomysł. Na szczęście łapie się dużo ptaków i nie ma czasu na dłuższe rozmyślania. Jednego się obawiam. W weekend zapowiadają ochłodzenie. Sobota - rybitwa stale obecna !!! Czeka mnie więc poważna trasa do pokonania. Bagatela ponad 700 km. Opuszczam Bukowo po obiedzie. Zaczynam realizować ustalony wcześniej plan tłicza 😋. Ja mam być o 3 w nocy w Częstochowie u Marcina Borowika pod blokiem a Kasia dotrze do Częstochowy. Tak też się stało. Nocna jazda ku Budzie Stalowskiej przebiega płynnie. Wszyscy jesteśmy przecież "szoferami" 😉. Przed 7 rano docieramy do stawów. Cholera ! Widać, że noc była tutaj mroźna. Szron na trawach. Czy rybitwa to wytrzymała ? Okazuje się, że jest już na miejscu Michał Rycak. Przecząco kręci głową na standardowe w takich sytuacjach pytanie: "Jest ?"

Stawy w Budzie Stalowskiej o świcie (fot. Kasia Mikicińska)
Mroźny poranek. Czy przy kanale z rybami pojawi się dzisiaj rybitwa krótkodzioba ? (fot. Kasia Mikicińska)

Pierwsze śmieszki po mroźnej nocy dolatują do przepustu, gdzie kotłują się drobne rybki. W pewnym momencie Michał krzyczy: JEST !!! Dostrzegamy ją praktycznie w tym samym momencie. Co za radość 😛Bardzo blisko nas rybitwa krótkodzioba podejmuje próby złowienia czegoś na śniadanie. Za którąś próbą się jej to udaje i rybitwa odlatuje na środek stawu, gdzie siada na błotku. Docierają kolejni ptasiarze. Rybitwa krótkodzioba co jakiś czas powtarza polowanie w tym samym miejscu dzięki czemu możemy ją fotografować i oglądać w coraz lepszym świetle. Na odległym o ponad kilometr kolejnym stawie przebywają też od kilku dni 2 biegusy arktyczne. Ja rezygnuję bo mam. Kasia słusznie nie odpuszcza i dzięki temu jest od dzisiaj bogatsza o dwa gatunki 😊.  

Młoda rybitwa krótkodzioba Gelochelidon nilotica
Młoda rybitwa krótkodzioba Gelochelidon nilotica
Młoda rybitwa krótkodzioba Gelochelidon nilotica
Młoda rybitwa krótkodzioba Gelochelidon nilotica
Młoda rybitwa krótkodzioba Gelochelidon nilotica
Młoda rybitwa krótkodzioba Gelochelidon nilotica
Młoda rybitwa krótkodzioba Gelochelidon nilotica
Młoda rybitwa krótkodzioba Gelochelidon nilotica


05 październik

Dzisiaj kolejne podejście pod jarząbka. Jedziemy z Kasią w lasy koneckie. Tą lokalizację zaproponował mi Łukasz Misiuna. Kto jak kto ale Łukasz na ptakach świętokrzyskich się zna 😊. Zbyszek Fijewski i Darek Wiśniewski, nasi dzisiejsi przewodnicy po nieznanym nam terenie (z polecenia Łukasza), docierają na punkt spotkania czyli parking przy zalewie w Sielpi punktualnie niczym szwajcarskie koleje 😉. Jedziemy w lasy nad urokliwą Czarną Konecką. Zbyszek tonuje trochę nasze nadzieje. Aktywność kogucików jarząbka minęła wraz z wrześniem. Szansa jest ale... . Na trasie, którą dzisiaj przejdziemy, we wrześniu, niespełna dwa tygodnie temu, spotkano ponad 10 os. Idąc lasem wzdłuż wilgotnego obniżenia terenu co jakiś czas odtwarzamy pogwizdywanie jarząbka z nadzieją, że zmotywujemy któregoś do pokazania się choć na chwilę. Darek mówi, że jarząbki bardzo chętnie wychodzą na te suche borowe obszary pojeść borówek. W pewnym momencie mamy odzew głosowy. Jakiś kogucik jednokrotnie zagwizdał. I to było na tyle. Darek umila naszą wędrówkę barwnymi historyjkami ze swoich spotkań z tymi kurakami. Szczególnie utkwiła mi w pamięci opowieść jak spotkał kurę która wodziła ledwie co wyklute pisklęta i jak maluchy od pierwszych chwil życia poza skorupką jajka mają zakodowaną umiejętność chowania się przed zagrożeniem. W tym przypadku jeden z maluchów szybko "nakrył się" liściem i udawał martwego. Niestety jarząbków na naszej drodze dzisiaj w tej lokalizacji nie napotykamy.

Malownicza Czarna Konecka (fot. Kasia Mikicińska)
Jarząbkowy maluszek Bonasa bonasia z opowiadania Darka (fot. Dariusz Wiśniewski)

Nie poddajemy się. Jedziemy do lasów niekłańskich. Od razu widaćżnicę w składzie drzewostanu (dużo świerka) i jego uwilgotnienia. Szukamy dalej. Na duchu podnosi nas też napotkany, bardzo sympatyczny, tutejszy leśniczy. "Jarząbki tutaj są" - rzecze. Super, ale czy będziemy mieli szczęście ? Póki co Darek zwraca naszą uwagę na napotykane grzyby. Świetna lekcja. Zbyszek z kolei opowiada o swoim pobycie na Syberii. Porusza nie tylko tematy ptasie ale również bardzo ciekawie, wciągająco, jak na prawdziwego etnografa przystałopowiada o Chantach, rdzennych mieszkańcach okolic które odwiedził.

Gałęziak albo koralówka Ramaria sp. - mikoryzowy grzyb rzeczywiście przypominający koralowca
Boczniak biały Pleurotus pulmonarius

Jarząbków dzisiaj nie udało nam się zobaczyć. Poznaliśmy za to nowe dla nas, jakże urokliwe miejsca i mamy fantastycznych nowych znajomych. I to jest "wartość dodana" Wielkiego Roku 😀.


04 październik

Dzisiaj na polach koło Pietraszyna na pograniczu polsko-czeskim udało mi się w końcu "trafić" świergotka rdzawogardłego. Zainteresował się odtwarzanym głosem i wylądował tuż przy głośniku 😉. A ponieważ słonko miałem za plecami...

Świergotek rdzawogardły Anthus cervinus - ptak tegoroczny
Świergotek rdzawogardły Anthus cervinus - ptak tegoroczny
Świergotek rdzawogardły Anthus cervinus - ptak tegoroczny

Zadowolony postanowiłem, jak to się mówi, "iść za ciosem" i udać się w Dolinę Baryczy, gdzie była szansa na berniklę rdzawoszyją. Słoneczna aura była dodatkowym czynnikiem motywującym. Na miejsce dotarłem wczesnym popołudniem. Staw Grabówka Duża w Grabówce do małych nie należy, jak sama nazwa wskazuje, ale można było komfortowo obserwować ptaki z pobocza drogi. Dodatkowo staw jest spuszczany do odłowów ryb, a co za tym idzie większość ptaków skupiała się przy kanałach, gdzie jest jeszcze woda. Pierwszy skan obszaru - gęsi są i to w zupełnie przyzwoitej odległości. Jest więc dobrze. W miarę upływu czasu optymizm jednak zaczął maleć. Gęgawy, gęsi tundrowe i białoczelne.. Bernikli rdzawoszyjej nie dostrzegam. Z pomocą próbuje mi przyjść bielik, który podrywa całą gawiedź mewio-gęsią co powoduje, że ptaki "przetasowują się" ponownie lądując przy kanale. Bernikli rdzawoszyjej jednak nie ma dzisiaj w tym miejscu a tym samym nie mam jej w dalszym ciągu na liście Mojego Wielkiego Roku. Ale jak to mawia klasyk: "Jeszcze będzie". I tego się trzymam 😊

Oj tłoczno się zrobiło przy mnichu. Śmieszki Chroicocephalus ridibundus
Wśród gąsek tej wyczekiwanej, najbardziej kolorowej, dzisiaj nie było
I kto by pomyślał, że nadejdą takie czasy, że czaple białe Ardea alba będą liczniejsze od siwych Ardea cinerea

02 październik

Dzisiejszy wypad na pola koło Wielowsi na Górnym Śląsku ostatecznie zaowocował wyhaczeniem drzemlika 😊. 

Korzystając z pięknej złotej polskiej jesieni zajechaliśmy z Tobiaszem w okolice Pyskowic, gdzie czekał na nas Krzysiu Belik. Wspólnie objechaliśmy trochę pól w okolicach Księżego Lasu w poszukiwaniu świergotków rdzawogardłych i drzemlików. Świergotki rdzawogardłe ruszyły w Polskę więc powinny dotrzeć również i na Górny Śląsk. Drzemlik też był już stąd raportowany. Pozostało tylko je znaleźć 😉. Na powitanie pokazał się nam błotniak zbożowy w typie samicy. 

Polska Złota Jesień
Samica błotniaka zbożowego Circus cyaneus
Jesienna impresja 😉

Niestety silny południowy wiatr nie sprzyjał wróblakom. Na polach sporo grzywaczy, szpaków, czajek. Była też i "drobnica" m.in: makolągwy, szczygły, potrzeszcze, skowronki. Widzieliśmy też i świergotki, ale łąkowe a nie te rdzawogardłe, choć napotkany Szymon Beuch pochwalił się dzisiejszą obserwacją kilku świergotków rdzawogardłych i to niedaleko nas. A więc są. Pojechaliśmy tam. Sukcesu nie było. Krzysiek musiał wracać a ja i Tobiasz postanowiliśmy zostać jeszcze w okolicach Wielowsi i "poszwędać" się po polach koło Świbia, gdzie był już widziany drzemlik dwa dni wstecz. Wszystko to tak trochę bez wiary w końcowy sukces. Może spowodowane to było moim przeziębieniem i niezbyt dobrym samopoczuciem ? Ale finalnie okazało się, że to był dobry pomysł 😜. Jadąc drogą ze Świbia w kierunku Dąbrówki w pewnym momencie zauważyłem sylwetkę siedzącego na miedzy małego sokoła. To mógł być tylko ON. DRZEMLIK !!!  "Nasz" drzemlik był z całą pewnością innym ptakiem niż ten obserwowany tutaj w ostatnim dniu września, który był dorosłym samcem. 

Drzemlik Falco columbarius
Drzemlik Falco columbarius

Jak na otwarcie października - może być 😊.